poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Alissa I - c.d.





Jak już pisałam, Alissa bardzo się bała dużych samochodów i strach ten z wiekiem zamienił się w silną agresję. Aż się pieniła z wściekłości, gdy śmieciarka lub szambiarka zbliżała się do naszej działki.
Bała się również burzy i grzmotów oraz sylwestrowych fajerwerków. Może dlatego, że miała stojące (no, prawie) uszy i hałasy te podrażniały jej bębenki. Najczęściej pierwsze pół godziny nowego roku spędzałam w przedpokoju z moją sunią, wtykając jej do dzioba smaczne kąski, aby odwrócić jej uwagę od dochodzącej zza drzwi  kanonady. Pamiętam, że raz owinęłam jej uszy i część głowy moim szalem, żeby hałas nie był dla niej tak uciążliwy; wyglądała jak wschodnia księżniczka z tymi jej pięknymi brązowymi oczami.
Dwukrotnie kupowałam dla niej jakieś ogłupiacze, ale nie zdawały za bardzo egzaminu, a po fakcie już, przez dwa dni była otumaniona. Zrezygnowałam więc.

Po uzyskaniu pełnej dojrzałości Alissa straciła swoją smukłość i stała się potężnym zwierzęciem. Gdy jesienią zaczynała porastać zimowym futrem, wyglądała jak niedźwiadek.
Zimą na jej karku pojawiało się szarawe futro, jak kołnierz i więcej szarej sierści miała też na całym grzbiecie.

Alissa nie wchodziła do domu. Kiedyś, jako młody pies (chyba nie miała roku), weszła do pokoju, w którym nocował mój Tata i położyła się obok jego łóżka. Na to Ceci powiedziała z wyrzutem: Alissa, tutaj się nie wchodzi.
I sunia wyniosła się z podwiniętym ogonem i nigdy więcej do domu nie weszła. Najdalej dokąd się zapuszczała to był zewnętrzny przedpokój. Wydaje mi się, że zorientowała się, że pod wewnętrznym przedpokojem jest piwnica osłonięta kratą i chodnikiem; bała się tej otchłani pod nogami i mimo, że ją kusiłam smacznymi kąskami, nigdy więcej nie weszła dalej.

Ceci miała fajny sposób dyscyplinowania Panny Psicy, gdy ta za bardzo rozrabiała. Mówiła głośno: Gdzie jest pas? (jak do dzieci, prawda).
Po czym odwracała się w stronę wieszaka, na którym wisiała smycz. I wydaje się, że nasza mądra sunia wiedziała, o czym mowa, bo najczęściej się nieco mitygowała.

Jak już wspominałam, Alissa bardzo garnęła się na zewnątrz i wychodząc lub wyjeżdżając samochodem trzeba było uważać, żeby nie wybiegła poza ogrodzenie. Kiedyś odwoziłam moją bratanicę samochodem do przystanku autobusowego i sunia wyskoczyła przed samochodem. Nie dała się zagnać do środka i biegła całą drogę przed nami jak straż przednia, co pewien czas oglądając się przez ramię, czy jedziemy za nią i machając dystyngowanie ogonem. Gdy Agnieszka już wysiadła z samochodu, chciałam do niego wciągnąć Alissę, bo wydawała mi się zmęczona. I chyba miała ochotę, bo była już 3 łapami w środku, ale strach zwyciężył i się wycofała.

Gdy Alissa miała ok. 4 lat zaczęła się moczyć. Przebywała na zewnątrz, więc nie robiła bałaganu w domu, ale nie chciałam, żeby spała na mokrym posłaniu, a zwłaszcza zimą. Okazało się, że cierpiała na przypadłość, która dokucza sterylizowanym sukom (ale również paniom po klimakterium) i zaczęła brać odpowiednie leki (ludzkie); najpierw raz w tygodniu, potem 2 razy. Pomagało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz