Jak
już pisałam, Alissa bardzo się bała dużych samochodów i strach ten z wiekiem
zamienił się w silną agresję. Aż się pieniła z wściekłości, gdy śmieciarka lub
szambiarka zbliżała się do naszej działki.
Bała
się również burzy i grzmotów oraz sylwestrowych fajerwerków. Może dlatego, że
miała stojące (no, prawie) uszy i hałasy te podrażniały jej bębenki.
Najczęściej pierwsze pół godziny nowego roku spędzałam w przedpokoju z moją
sunią, wtykając jej do dzioba smaczne kąski, aby odwrócić jej uwagę od
dochodzącej zza drzwi kanonady.
Pamiętam, że raz owinęłam jej uszy i część głowy moim szalem, żeby hałas nie
był dla niej tak uciążliwy; wyglądała jak wschodnia księżniczka z tymi jej
pięknymi brązowymi oczami.
Dwukrotnie
kupowałam dla niej jakieś ogłupiacze, ale nie zdawały za bardzo egzaminu, a po
fakcie już, przez dwa dni była otumaniona. Zrezygnowałam więc.
Po
uzyskaniu pełnej dojrzałości Alissa straciła swoją smukłość i stała się
potężnym zwierzęciem. Gdy jesienią zaczynała porastać zimowym futrem, wyglądała
jak niedźwiadek.
Zimą
na jej karku pojawiało się szarawe futro, jak kołnierz i więcej szarej sierści miała
też na całym grzbiecie.
Alissa
nie wchodziła do domu. Kiedyś, jako młody pies (chyba nie miała roku), weszła
do pokoju, w którym nocował mój Tata i położyła się obok jego łóżka. Na to Ceci
powiedziała z wyrzutem: Alissa, tutaj się nie wchodzi.
I
sunia wyniosła się z podwiniętym ogonem i nigdy więcej do domu nie weszła.
Najdalej dokąd się zapuszczała to był zewnętrzny przedpokój. Wydaje mi się, że
zorientowała się, że pod wewnętrznym przedpokojem jest piwnica osłonięta kratą
i chodnikiem; bała się tej otchłani pod nogami i mimo, że ją kusiłam smacznymi
kąskami, nigdy więcej nie weszła dalej.
Ceci
miała fajny sposób dyscyplinowania Panny Psicy, gdy ta za bardzo rozrabiała.
Mówiła głośno: Gdzie jest pas? (jak do dzieci, prawda).
Po
czym odwracała się w stronę wieszaka, na którym wisiała smycz. I wydaje się, że
nasza mądra sunia wiedziała, o czym mowa, bo najczęściej się nieco mitygowała.
Jak
już wspominałam, Alissa bardzo garnęła się na zewnątrz i wychodząc lub
wyjeżdżając samochodem trzeba było uważać, żeby nie wybiegła poza ogrodzenie.
Kiedyś odwoziłam moją bratanicę samochodem do przystanku autobusowego i sunia
wyskoczyła przed samochodem. Nie dała się zagnać do środka i biegła całą drogę
przed nami jak straż przednia, co pewien czas oglądając się przez ramię, czy
jedziemy za nią i machając dystyngowanie ogonem. Gdy Agnieszka już wysiadła z
samochodu, chciałam do niego wciągnąć Alissę, bo wydawała mi się zmęczona. I
chyba miała ochotę, bo była już 3 łapami w środku, ale strach zwyciężył i się
wycofała.
Gdy
Alissa miała ok. 4 lat zaczęła się moczyć. Przebywała na zewnątrz, więc nie
robiła bałaganu w domu, ale nie chciałam, żeby spała na mokrym posłaniu, a
zwłaszcza zimą. Okazało się, że cierpiała na przypadłość, która dokucza
sterylizowanym sukom (ale również paniom po klimakterium) i zaczęła brać
odpowiednie leki (ludzkie); najpierw raz w tygodniu, potem 2 razy. Pomagało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz